piątek, 31 sierpnia 2007

Ciężko było i mam nadzieję, że się skończyło..

Wydarzenia z ostatniego tygodnia niestety w znaczny sposób odbiły się na moim samopoczuciu. Okropne jest jak ktoś podejrzewa u ciebie tak poważną chorobę a ty możesz tylko czekać na badania i czytasz wszystko w internecie co tylko można na ten temat. A teraz...żal rodziny, ze nic nie powiedziałam. Naprawdę chciałam, bo było mi strasznie źle ale myśl, że mogłabym ich zasmucić nie była miła.Poczekałam... i mimo, że wiadomości w sumie dobre przekazałam to i tak zasmuciłam. Cokolwiek się zrobi i tak będzie źle.Dlatego zrobimy dzisiaj DOBRE sushi, wypijemy (prawie) DOBRE wino, może nawet odpocznę psychicznie..a jutro zabieramy do domu kotkę. I spędzimy kolejny wieczór wymyślając imię dla niej.

środa, 29 sierpnia 2007

Rasowy rusek ale z klasą:))


Niestety okazało się, że Benek znalazł już swój dom i mieć go nie mogę, ale nie ma tego złego. Bo oto odnaleźliśmy ją...piękną i z klasą jak jej nową pani :))) W sobotę będziemy ją mieli w domku a tymczasem zastanawiamy się nad imieniem...

poniedziałek, 27 sierpnia 2007

Oto Benek:))))))

niedziela, 26 sierpnia 2007

Już trochę inna...

Czasem tak bywa,że przychodzi taki dzień, który zmusza człowieka aby się na chwile zatrzymał i zastanowił.I niebo wygląda inaczej..i słońce nie cieszy...sny mniej przyjemne i strach.Będzie co ma być, ale strasznie sie boję, że nie jestem z tych, którzy walczą do ostatniej kropli krwi..Od czwartku już inna ja:(((

piątek, 17 sierpnia 2007

podróże kształcą...linia tramwajowa nr 92

Nie to żebym podsłuchiwała ale bardzo ciekawą rozmowę usłyszałam dziś rano na przystanku tramwajowym.Pani w wieku podeszłym na oko z trzema zębami tłumaczyła swojemu towarzyszowi, że jeśli się czegoś chce to nie ma przeszkód, których nie można pokonać. A jak się czegoś nie chce to bez problemu sobie wymyślimy powody i przeszkody, których obejść sie nie da.Pani bez zębów chyba miała racje, ale pan w okularach, do którego były kierowane te słowa odpowiedział, że jak najbardziej ale dokonując jakiegoś wyboru rezygnujemy z czegoś co też może być ważne. Jednak podróże kształcą:)Wszyscy wsiedliśmy do zatłoczonego tramwaju a ja miałam o czym rozmyślać.P.s. Czyli jak chce się zlikwidować kaloryfer z kuchni i wywalić zbędne rury to napewno jest jakiś sposób...

niedziela, 12 sierpnia 2007

Krew mnie zalewa... w pełnym znaczeniu tego słowa...mam ochotę przekląć tak solidnie a nóż mi ulży, ale nic z tego człowiek musi kontrolować swoje emocje, zęby zaciskać i prace magisterską pisać i mieć nadzieje po raz pierwszy, że buty piękne zresztą kupione w dniu wczorajszym nie okażą się znowu za małe( drogie były i sie zdenerwuje) i mieć nadzieję po raz drugi, że Niezgódka zrozumie choć raz co czuje kobieta w takiej chwili...i ogólnie miec nadzieje po raz trzeci- sprzedane!

środa, 8 sierpnia 2007

kolejny dzień z życia bankowca..

przyczepiona do słuchawki wysłuchuje gorzkich żali tych, którzy mieli zły dzień bo pisemko dostali nigdy ze swojej winy.winna jestem ja...więc nie zawsze jestem miła bo nie za to mi płacą. I czasem zapominam, że zostałam stworzona do rzeczy większych, ważniejszych a i moja sakiewka stworzona do przetrzymywania większej ilości złotych monet.

niedziela, 5 sierpnia 2007

...że niby nie ma łysych dzików...

Wieczór całkiem miły gdyby nie fakt, że nikt nie wierzył mi, że pląsające po trawce dziki są łyse...no luuudzie:) wzrok mam słaby ale nie aż tak.nie wiem jak i nie wiem czym ale zdjęcie towarzyszy spod okna będzie:)