wtorek, 2 października 2007
...
Dzisiaj dzwonił jeden pan. Pomogłam mu bo lubię pomagać. Głos miał tak hipnotyzujący i sobie potem pomyśłałam, że wiele bym dała żeby taki głos mówił do mnie, tylko do mnie. Potem sobie wymyśliłam, że ów pan z pewnością miał żonę wspaniałą dzięki której tak optymistycznie patrzy nawet na nieprzyjemne sprawy. Ależ ona musi być szczęśliwa słuchając jak mówi tym swoim głosem, że ją kocha i że słońcem jest jego. Napewno nie musi wyłapywać pojedyńczych słów, chwil, które mogły by dać jej nadzieję. Myślę, że nadzei mieć nie musi. Ma pewność?Ktokolwiek ją ma?Szczerze wątpię... Spojrzałam dzisiaj na swoje odbicie w lustrze. To już nie ja. Twarz jakaś za chuda i zmęczona.I wiecie co?Chuda, zmęczona i smutna ale ładna i z dużym sercem, które kochało i nie raz cierpiało. Ale kochać potrafi!I to jak- do zatracenia. Coś co kiedyś tyle radości dawało niedocenionej najwyraźniej dzisiaj każe płacić łzą za każdy beztroski uśmiech.Dzisiaj chyba nie zasnę...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
Kocham Cię i uważam że fajna z Ciebie laska - niedoceniona, jeszcze nie odkryta... ALe masz w sobie wszystkie cechy, które cenią prawdziwi faceci czyli umiesz stworzyc dom, ciepło i jesteś na tyle zwariowana ze nie mozna się z Tobą nudzić. Masz wspaniałe cechy, tylko potrzeba Ci wewnętrznego słońca! Z tego, co dziś napisałać przebiła ogroma Twoja siła - brawo malutka. Ja jestem z Ciebie duma!
Pamietaj i jak byc co -dzwoń!
Ps.
Może jednak przemyslis sprawę i po obronie pokusisz się odwiedzic swoją przyjaciółkę w Anglii...
Buźka!
Oj myśle i to całkiem intensywnie,strasznie dużo mam pomysłów co i jak zrobic zeby lepiej było.Zobaczymy co z realizacją.czas pokaże wszystko..
Prześlij komentarz