No i mamy święta. Czas strasznie szybko leci. Dopiero co składałam życzenia z okazji Nowego Roku i patrzyłam na fajerwerki a tu Wielkanoc jest. Sceneria nie różni się co prawda, bo mamy prawdziwą zimę tej wiosny, co widać na załączonym obrazku. Topniejącego śniegu nie lubię, nikt nie lubi, ale co innego duże i gęste płatki śniegu opadające powoli i przykrywające cały tej miejski syf. Byłam dzisiaj na cmentarzu odwiedzić rodzinę i tak jakoś na rozmyślania mnie wzięło. Jak to by było gdyby.... I się rozmażyłam: Babcia napewno piekła by pyszne babcine placuszki, modląc się do Boga aby wnusia w końcu sobie z jakimś kawalerem życie ułożyła:) Z Edytką jak to z siostrą plotkowałabym aż nas gęby rozbolą. Z pewnością podrzucała by mi dzieci do pilnowania, bo była by teraz dorosłą i piękną kobietą, bo piękno u nas rodzinne:) hihihi . A dziadek jak to u dziadków bywa z pewnością miałby dla mnie wiele życiowych rad, których czasem mi brakuje. Co jakiś czas tak sobie o nich gdybam, bo ani Babci, ani Dziadka i niestety rówież Edytki nie było mi dane poznać. Wydaje mi się, że były byśmy podobne do siebie, bo biorąc pod uwagę moje rodzeństwo można wnioskować, że jestem tak jakby podrzucona:)))) Po nich od razu widać, że z jednej matki... No cóż analizując wnikliwie zdjęcia rodzina widziała we mnie taki sam nos jak u Tatusia i takie same uszy jak u Babci. Musiałam zrezygnować z mojej teorii:)Dobra ludziska wesołych świąt, serc wypełnionych miłością i brzuchów pełnych od świątecznych smakołyków...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
a może Oni w innym, równoległym świecie, też pieką mazurki, jedzą żurek i malują z dziećmi pisanki... dużo dobrych ludzi życzę!
Prześlij komentarz