czwartek, 18 października 2007

Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?

Czuję nawet najmniejszy mięsień w mym lichym i wątłym ciele.Albo to jest skutek stresu, który powoli idzie sobie w niepamięć albo grypsko dopiero przyjdzie.Wczoraj się tak strasznie cieszyłam a dzisiaj jakoś rzeczywistość znowu daje o sobie znać. Jakie to przykre,że nie potrafię mieć wolnej głowy od zmartwień nawet cały jeden dzień.Tak od świtu po ostatnie promyki słońca, do samej północy kiedy już gwiazdy na niebie:/ No lipa ..nie da się:) Chyba łatwiej jest poklepać kogoś po plecach kiedy jest źle, niż cieszyć się sukcesem. Może jestem niesprawiedliwa. Ale myślę sobie,że dla mnie też niewielu jest sprawiedliwych, więc co mi zrobisz jak mnie złapiesz?Zrobię wszystko aby nie smucić się i jak najdłużej pamiętać dzień kiedy to z podniesioną głową szłam z przeświadczeniem, że jestem super:P Oj pięknie było. Jest jeszcze pewien Ważny człowiek i Wróbel taki ale nie pospolity, którym mówię jeszcze raz DZIĘKUJE!!!!:)))) Też chcę mieć pracę, w której mogę sobie na minut kilka wyskoczyć na czyjąś obronę.

1 komentarz:

siostra pisze...

Czy ten wrobel to ja? no wiesz! sikoreczka przynajmniej :). A co do pracy... Jestem o Ciebie spokojna... Będzie jak sobie wymarzysz, ale nie od razu... Moze z czasem wciągnę Ciebie w to co sama zacznę robić... Ale ta praca jest raczej dla starszych pan... wiec przed Tobą jeszcze całe wolne, niczym nieskrępowane życie. Ciesz się nim. Buźka!