niedziela, 14 października 2007
Słowo na niedzielę:))
Muszę stwierdzić, że dzień był całkiem udany.Pyszne śniadanko, potem zakupy.Nie obyło się bez spaceru nad morzem.Pogoda śliczna była.Waty cukrowej tylko zabrakło:) Obiad nie był zbyt zdrowy ale podany w trybie natychmiastowym i bez naszego wysiłku, co oczywiście najbardziej ucieszyło:)Przez chwilę zrobiło się mniej przyjemnie bo po powrocie trzeba było wziąć do ręki książki o prawach człowieka.Interesującym przerywnikiem okazała się procesja mocherowa i ołtarzyk przed klatką z wizerunkiem Matki Boskiej. Pośpiewali smutne piosenki, zabrali gipsową figurkę i poszli dalej trzymając w ręku świeczki - ciemno w końcu było:) A teraz przyglądam się wieczornej głupawce Mesi. Jest spokojnie i wesoło, czyli tak jak powinien wyglądać mój każdy wieczór:)))Dobranoc.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
5 komentarzy:
Łucz sie Siostra! I trzymam kciuki!
Łucze się:))przynajmniej próbuję:)
Spacer na morzem...:-)
Pozazdrościłam...:-)
a mnie się tylko śni, że na plaży jestem i w szum fal się wsłuchuję :/
Powiem tyle,że jestem szczęściarą że mieszkam gdzie mieszkam.Niby miasto a wkoło lasy,niedaleko jeziora no i ukochane moje morze:))))
Prześlij komentarz