czwartek, 11 października 2007

Umiesz liczyć...licz na siebie

Jest mi strasznie smutno. Stres mnie zjada od środka.Po złożeniu pracy magisterskiej miało być tak pięknie...spokojnie... a tu..kupa.Promotorka się nie odzywa i nie mam wskazówek do obrony a czas ucieka.Sprawdzam pocztę chyba co trzy minuty.Nawet nie ma komu powiedzieć, że jest mi smutno, że się martwię.Ludzie nie mają ani czasu ani ochoty na wysłuchiwanie gorzkich żali i wyłączają gadu gadu.Tym bardziej jest mi smutno. Pokręcone to strasznie i smutne jednocześnie.Nie ma nikogo kto by zrozumiał i przytulił gdy jest źle. Nawet gdy się jest daleko można przytulić....słowem. Chyba za dużo wymagam od siebie i tym samym od innych. Umiesz liczyć?- Licz na siebie.Święta prawda choć okrutna :/

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

no cóż, pocieszam z oddali :) wiem, że to nikłe pocieszenie, ale obrona to już tylko formalność, tak jak matura - dużo strachu, a później trudno uwierzyć, że tak łatwo poszło

Jeja pisze...

Moja Droga P.serdecznie dziękuje za pocieszenie:)Fakt, że obrona to nie problem ale ja zawsze sie wszystkim przejmowałam i nigdy na tym dobrze nie wychodziłam.Człowiek jednak nie zawsze mądrzeje z wiekiem:)serdecznie pozdrawiam