Dzień mija za dniem. Uczę się sama zasypiać, znajduje każdą najmniejszą pierdołę aby się śmiać. Bo niby czemu miało by nie być mi dobrze. Wszystko zależy ode mnie i nie tylko teraz ale zawsze tak było. Niestety czasem o tym zapominam i jak to ktoś ładnie określił ogarnia mnie "taka mała wewnętrzna beznadzieja":) Wszystko u mnie zmienia się jak w kalejdoskopie. Czasem za tym nie nadążam. Ale jestem dzielna... zawsze byłam. Muszę tylko pamiętać o tym co ważne. Używam nadludzkich sił żeby nie rozmyślać. Ale przykre jest to, że ja taka wygadana nie potrafiłam kiedyś komuś mówić tego co ważne, tylko snułam swoje niekończące się opowieści.Powtarzam sobie, że ten stan w końcu minie i nie bedę się już odwracać za siebie, że przeszłość zostanie tam gdzie jej miejsce, czyli gdzieś w kącie i powoli będzie pokrywał ją kurz i mimo, że lubie porządek nie podejmę się już sprzątania tego, czego posprzątać się nie da. Nie ma takiego detergentu, którym można by to zmyć. Nawet płyn zwany miłością nie jest wystarczająco silny na ten bałagan. Siedzę sobie sama w dużym pustym domu, zjadłam ekologiczne parówki i pracuje nad prezentacją, która otworzy mi drogę do lepszego życia, w którym nie ma czasu na rozmyślania i przygnębienie. Ale i tak idzie mi rewelacyjnie bo jak ktoś mnie pyta co tam u ukochanego a ja na to, że ukochany sobie poszedł słyszę, że mnie podziwiają, że tak dzielnie się trzymam. Może minęłam się z powołaniem i powinnam zdawać do szkoły aktorskiej :) Szkoda, że nie jest tak łatwo oszukać samą siebie...będzie dobrze...
http://zabek72.wrzuta.pl/audio/ydDk34f3JN/czeslaw_niemen_-_wiem_ze_nie_wrocisz
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
mnie czasem trudniej budzić się samej niż zasypiać, bo okazuje się że to był tylko sen...
Moja droga P, sny mam ostatnio okrokne.W sumie nie wiem czy trudniej zasypiać czy się budzić w duzym pustym łóżku.zbyt skomplikowane to wszystko...
samo życie :0)
Prześlij komentarz