sobota, 29 marca 2008

Czasem za dużo myślę a potem się zasmucam. Spotkała mnie pewna sytuacja, która nie nastawiła mnie pozytywnie do ludzi. Mówiąc krótko widzisz uśmiechy niby najszczersze na świecie a tu ci potem mendy nóż w plecy wbijają z tym samym uśmiechem. No cóż... życie...Najgorsze jest to, że nie mogę powiedzieć, że wszystko wiem. Środkowy palec w ich stronę tylko mogę wystawić i unikać takich ludzi. Ostatnio mało piszę nie dlatego, że nie mam nic do powiedzenia. Jest coś co bardzo mnie zniechęca i będę musiała coś zrobić z tym faktem.I nawet wiem już co...:) Ten kto powinien wiedzieć, będzie wiedział.
Wczorajszy dzień był jednym tych, dla których warto żyć. Pracodawcy wywalili mnie już w czwartek na zaległy urlop, z czego nie byłam zadowolona bo nadgodziny robiło mi się wyśmienicie. No ale mus to mus:) Moja siostra postanowiła mnie wyciągnąć z domu i cały piątek spędziłyśmy na powietrzu:). Spacer po Sopocie okazał się fantastycznym pomysłem. Było miło i śmiesznie:) Będę długo wspominać dyskusję na temat gustowności czapki milki i ważenie jajek z niespodzianką i dwugodzinnego poszukiwania drapaka. To było wiele sytuacji, których opisać się nie da, a na wspomnienie których uśmiech na ryjku się pojawia. Popołudnie i wieczór minęły przy ogórkowej i trzech winach. Żeby nie było, że ja sama z siostra tyle win wypiłam wspomne, że przyszli goście:) Cezar w pierwszej chwili nie wydał się być zachwycony, ale po piętnastu minutach zrozumiał, że goście oznaczają jedno- więcej ludzi do gryzienia i zabawy. Zdziwił się jak wszyscy wyszli. Wymęczony spał do 10 rano. Jego zapewne głowa tak nie bolała bo wina nie pił:) Oj fajnie było i pewnie nie raz będziemy to wspominać. Dziękuję losowi, że mogłam spotkać na swej drodze .....

5 komentarzy:

david santos pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Anonimowy pisze...

Ja tez ten dzien tak wspominam, chyba zrobie sobie opcje "kopiuj" i wkleje Twój wpis do siebie - a co mam se płodzić, skoro mysle tak samo... A co do tych , co "wymachują za plecami możem" - wiesz przeciez, ze każdy takich ma. Dobrze jest znać swoich wrogów, bo wtedy masz nad nimi przewagę - wiec spójrz na to z tej strony... A jak znam Ciebie - i tak z czasem zaczniesz ich olewać ;)
Ps.
Imprezka była super - masz fajnych kolegów i niesamowitą siostrę :)
Pa

ZGROZA pisze...

eh, uwielbiam ten klimacik, bycia na siłę zmuszonym do urlopowania. właśnie przeżywam to samo, więc wiem jakie to straszne;DDD pozdrawiam! hej ho:)))

Jeja pisze...

Siostra, a niech wszyscy wiedzą, że mam najfajniejszą siostre na świecie:)Szkoda, że ten magnes informujący o tym fakcie nie wisi na lodówce. No ale jakos mi wyleciało mi z glacy, że masz zabudowaną lodówkę:)hihihi

Jeja pisze...

Zgroza- tak naprawdę to lubię urlopować ale nie na siłę i nie samotnie:)Ale cos coraz częściej dochodzi do mnie,że to "samotnie" to mam na własne życzenie. Tak to jest jak się ma uraz.ale bedzie dobrze:)gorąco pozdrawiam.Jeja